Takiego skandalu nie było jeszcze w motoryzacji. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) odkryła, że od siedmiu lat koncern Volkswagena sprzedawał w USA samochody z silnikiem Diesla, w których zamontowano oprogramowanie służące do fałszowania zawartości trucizn w spalinach.
To oprogramowanie włączało instalacje do ograniczania zawartości trucizn w spalinach na czas testów emisji przed sprzedażą auta, a następnie wyłączało te instalacje podczas normalnej eksploatacji samochodu. W efekcie na drogach trucizny ze spalin aut VW nawet 40-krotnie przekraczały normy dopuszczalne w USA, które mają na celu ochronę zdrowia ludzi.
Według amerykańskich władz takie oprogramowanie niemiecki koncern zainstalował w 482 tys. aut Audi A3, VW Beetle, Golf i Passat z czterocylindrowym silnikiem Diesla o pojemności dwóch litrów, które od 2008 r. sprzedano w USA.
EPA może nałożyć na VW karę w wysokości do 37,5 tys. dol. za każde auto z takim oprogramowaniem.
Więcej w "Gazecie Wyborczej".
To oprogramowanie włączało instalacje do ograniczania zawartości trucizn w spalinach na czas testów emisji przed sprzedażą auta, a następnie wyłączało te instalacje podczas normalnej eksploatacji samochodu. W efekcie na drogach trucizny ze spalin aut VW nawet 40-krotnie przekraczały normy dopuszczalne w USA, które mają na celu ochronę zdrowia ludzi.
Według amerykańskich władz takie oprogramowanie niemiecki koncern zainstalował w 482 tys. aut Audi A3, VW Beetle, Golf i Passat z czterocylindrowym silnikiem Diesla o pojemności dwóch litrów, które od 2008 r. sprzedano w USA.
EPA może nałożyć na VW karę w wysokości do 37,5 tys. dol. za każde auto z takim oprogramowaniem.
Więcej w "Gazecie Wyborczej".